W naszej witrynie korzystamy z plików cookies.  Pliki cookies potrzebne są m.in. do prawidłowego wyświetlania strony oraz realizacji zamówień. W każdej chwili można zmienić ustawienia cookies. 

close

Zapałki

W całym survivalu najważniejsze jest aby sobie ułatwiać życie. Każdy ma inny próg kiedy zaczyna się jego survival.

Co to oznacza? Że jeden może iść 13 godzin w śniegu po pas i będzie tylko zmęczony a drugi na tej samej trasie się załamie. Wszystko zależne jest od wielu czynników. Nie da się opisać w jednym małym poście co wpływa na to gdzie dla kogo zaczyna się survival. Zresztą to nie ma być dziś tematem postu. Ale potrzeba mi trochę napisać aby wprowadzić Was w sytuację.

Kiedy zaczyna się survival?Ja mam taki wzór. Jak zatrzymuje się i mówię : Kur..a, ja pier..ole to oznacza że jest ciężko i zaczynamy procedurę ratowania własnego tyłka ;-). Oczywiście żebyście nie wzięli tego dosłownie. Czasem dobre przekleństwo pozwala iść dalej i to nas uratuje.

Do czego zmierzam?

Do tego że survival i sytuacja trudna zaskakuje nas w najmniej oczekiwanym momencie i z reguły nie jesteśmy na to przygotowani.

Wtedy przede wszystkim najtrudniej jest nam rozpalić ogień. Ćwiczę te techniki wielokrotnie i staram się zabierać tylko krzesiwo. I w każdej sytuacji rozpalać tylko nim. Ale sam osobiście noszę trzy osobne źródła ognia. Tak na wszelki wypadek gdy będzie totalna kicha w terenie. Dużo miejsca to nie zajmuje a pozwala mi zupełnie się nie zastanawiać czy sobie poradzę. To jest po prostu przygotowanie na każdą sytuację.

Jednym z najlepszych i najszybszych sposobów rozpalenia ognia jest użycie najzwyklejszej zapałki.

Zapałka pali się od 15 do nawet 30 sekund w zależności od techniki palenia, warunków i samej zapałki. Temperatura spalania to około 200 stopni. Dzięki takim parametrom można za pomocą zapałki rozpalać różne materiały które innymi metodami byłby trudne do rozpalenia. Paląca się zapałka potrafi wysuszyć szybko nawet lekko wilgotną rozpałkę. No i ważna zaleta..zapałek mamy zawsze kilka. Więc w tej jedynej trudnej sytuacji mamy możliwość spróbowania rozpalenia ognia kilka razy. Gdy jeszcze czynnie zajmowałem się harcerstwem mocno kultywowaliśmy rozpalanie ogniska jedną zapałką. Aby tego dokonać bardzo ważne było wcześniejsze dobre przygotowanie. W tym celu należy zebrać odpowiednie drewno oraz podpałkę. W wypadku zapałek jesteśmy w o tyle lepszej sytuacji że dobrą rozpałką mogą być cieniutkie gałązki świerkowe lub sosnowe które nie zapalą się od krzesiwa. Omijamy w ten sposób jedną część przygotowania ognia. Jest szybciej i łatwiej, co jest istotne w chwili gdy jest nam zimno i mokro. Nosiłem zapałki na wiele możliwych sposobów i w różnych pojemnikach. Najważniejszą rzeczą jest zabezpieczenie zapałek przed wilgocią. Kilkanaście lat temu nosiło się zapałki w pudełkach po kliszy od aparatu. Jednak takie rozwiązanie miał wady. Kilka razy pudełko mi pękło i było trochę duże do noszenia w kieszeni.

Później na rynku pojawiły się już pudełka przeznaczone na zapałki które wchodziły w skład wyposażenia żołnierzy. Takie zielone pudełeczko nosiłem też kilka lat. Miało jedną podstawową wadę. Draskę należało wykonać we własnym zakresie i nosić razem z zapałkami co mogło nie zawsze być bezpieczne. Obecnie przesiadłem się na pojemnik Matchcap firmy Exotac. Jest wykonany z aluminium przez co jest lekki a mieści więcej zapałek niż w model wykonany z tworzywa sztucznego. Ma też draskę wewnątrz pudełka która nie styka się z zapałkami. W zestawie dostałem dwa o-ringi które przedłużą żywotność mojego pojemnika.

Czy to dobre pudełko czy nie to już musicie sami rozważyć. Jest kolorowe dzięki czemu łatwo je odnaleźć w trawie lub śniegu. Jest małe i łatwo je przenosić.

W pudełko znajduje się też trochę wolnej przestrzeni na rozpałkę. Powinno się zawsze wypełniać taką przestrzeń watą aby zapałki nie uderzały o siebie lub co gorsza o draskę. Wątpliwe aby doszło do zapłonu w sytuacji gdy pudełko jest zamknięte ale łatwo jest wykruszyć z zapałek masę która składa się z siarczku antymonu i chloranu potasu. Po jakimś czasie uderzające o siebie zapałki nie dość że będą wydawać wnerwiający nas dźwięk to jeszcze istnieje możliwość że nie każda będzie odpalać. Ratunkiem byłoby zastąpienie zwykłych zapałek zapałkami sztormowymi. One są odporniejsze na wykruszenia masy zapalającej. Co to są zapałki sztormowe? To zapałki które maja tak wzbogaconą mieszankę że palą się nawet na mocnym wietrze. Są jednak większe i mniej możemy ich ze sobą zabrać. No chyba że zabierzemy dwa pojemniki. Zapałki sztormowe też krócej się palą niż zwykłe zapałki. Standardowa zapałka BCB NATO pali się od 10 do 15 sekund. Fakt że nie zgaśnie nam na wietrze ale dodatkowe 15 sekund w porównaniu do klasycznej zapałki to jednak jest coś co może się przydać w trudnej sytuacji. Zapałka zwykła pali się też mniej agresywnie, jednostajnym spokojnym płomieniem dzięki czemu możemy też nią łatwiej operować podczas podpalania naszej trudniejszej rozpałki.

Wracając do samej rozpałki. Pojemnik Exotac zapewnia trochę więcej przestrzeni na dodatkową rozpałkę. Bardzo długo używałem waty ale jakiś czas temu odkryłem sznurek konopny. Taki sznurek po zwinięciu zajmuje mało miejsca a gdy musimy rozpalić ognień można go podzielić na mniejsze odcinki i zrobić z niego rozpałkę. Gdy rozdzielimy go na pojedyncze włoski i zwiniemy w klukę otrzymamy znakomitą rozpałkę która zapala się od jednej iskry. W porównaniu do waty zajmuje też mniej miejsca. Na zdjęciu widać dokładnie ile można zrobić rozpałek z waty ukrytej w pojemniku a ile ze sznurka. To jest ważna informacja. Sam sznurek można też wykorzystać do innych celów; naprawy wyposażenia, do spodni gdy stracimy pasek, do budowy survivalowych elementów wyposażenia obozu itp do czego tylko zapragniemy.

Niezależnie od tego ile zabieram zapałek zawsze staram się mieć także krzesiwo i zapalniczkę. Choć ostatnio zabieram tylko zapałki i dwa krzesiwa-tak na wszelki wypadek.




Koszyk  

Brak produktów

Dostawa 0,00 zł
Suma 0,00 zł

Realizuj zamówienie